Pracujemy znacznie krócej


Wskaźnik Rynku Pracy (WRP) informujący z wyprzedzeniem o przyszłych zmianach wielkości bezrobocia w sierpniu ponownie wzrósł. Jest to kolejny (czwarty) miesiąc wzrostu wartości wskaźnika, choć skala zmian była nieco mniejsza niż przed miesiącem.
Zazwyczaj o tej porze roku dochodzi do jego sezonowego wzrostu, co istotne jednak, po uwzględnieniu danych dotyczących średniego czasu pracy w II kwartale br., tegoroczna skala wzrostu WRP jest nieznacznie większa od ubiegłorocznej.
Stopa bezrobocia rejestrowanego w lipcu zmalała w ujęciu miesięcznym o 0,1 punktu procentowego i wyniosła 5,2%. Z kolei, po wyeliminowaniu wpływu czynników sezonowych ukształtowała się na poziomie 5,4%.
Stopa bezrobocia liczona zgodnie z definicją Międzynarodowej Organizacji Pracy (w ramach Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności) zmalała w ujęciu kwartalnym o około 0,7 punktu procentowego i wyniosła w II kwartale br. zaledwie 3,2%.

Aktualnie trzy składowe wskaźnika oddziałują w kierunku spadku jego wartości, a tym samym prognozują możliwość spadku stopy bezrobocia. Z kolei, wpływ pięciu zmiennych zapowiada pogorszenie sytuacji na rynku pracy i możliwy jego wzrost.

Szczególnie mocno negatywne zapowiedzi płyną z danych dotyczących średniego tygodniowego czasu pracy. W II kw. tego roku uległ on znacznemu skróceniu. Od drugiej połowy ubiegłego roku do I kw. tego roku systematycznie wydłużał się i na koniec I kw. 2019 przekroczył 40h tygodniowo. Z kolei, w II kwartale br. średni tygodniowy czas pracy w ujęciu kwartalnym raptownie zmalał o około 1h 40 min i wyniósł około 38,5h, co jest rekordowo niską wartością od początku lat 90-tych. Generalnie od 1998 roku obserwujemy długookresową tendencję do skracania czasu pracy (niezależnie od krótkookresowych wahań związanych z ogólną aktywnością gospodarki), jednak tak drastyczne jego skrócenie pojawia się zazwyczaj w dwóch sytuacjach: znaczącego wzrostu inwestycji w nowoczesne technologie i wydajniejsze maszyny i urządzenia lub w obliczu nadchodzącego spowolnienia gospodarczego. Pierwszy ze scenariuszy nie miał miejsca w naszej gospodarce. Prawdopodobny więc wydaje się wariant drugi, kiedy to firmy odczuwają pewne symptomy słabnącej koniunktury w postaci zmniejszonego napływu nowych zamówień ale starają się przechować siłę roboczą na wypadek, gdyby spowolnienie było krótkotrwałe i niezbyt dotkliwe. Działanie takie jest tym bardziej uzasadnione gdy rynek pracy jest mocno wydrenowany ze specjalistów a pozyskanie pracownika jest kosztowne.

Drugim, interesującym zjawiskiem na rynku pracy jest wzrost ogłoszeń o wolnych miejscach pracy zgłaszanych do PUP-ów wobec systematycznego spadku ofert pracy ukazujących się w Internecie. W lipcu br. w PUP-ach zarejestrowano o około 12 tys. więcej ofert pracy niż przed miesiącem, podczas gdy od początku roku ogłoszeń internetowych ubywa a w lipcu spadek ten był wyjątkowo silny. Pozyskiwanie pracowników z zasobów PUP jest dla pracodawców na ogół rozwiązaniem ostatniego wyboru i dotyczy zwykle pracowników o najniższych kwalifikacjach i odpowiednio niskich wynagrodzeniach. Zjawisko na razie ma charakter krótkookresowy i trudny do interpretacji.

Tym bardziej, że badania koniunktury GUS wskazują na ograniczenie zamiarów rekrutacji nowych pracowników. Odsetek przedsiębiorstw planujących wzrost pracowników w sierpniu br. zrównał się z odsetkiem firm planujących zwolnienia. Przed rokiem przewaga firm deklarujących wzrost zatrudnienia przekraczała 5 punktów procentowych. W przekroju wielkości firm widać pewne zróżnicowanie, średnie i duże firmy nadal deklarują chęć zwiększenia zatrudnienia w najbliższej przyszłości choć znacznie mniejszą niż przed rokiem, z kolei wśród małych przedsiębiorstw dominują plany redukcji ilości pracowników. W ujęciu branżowym największe redukcje zatrudnienia zapowiadają już od dłuższego czasu producenci odzieży. Największe wzrosty liczby pracowników planowane są w poligrafii i reprodukcji zapisanych nośników informacji oraz przez producentów pozostałego sprzętu transportowego.

Spośród podstawowych strumieni na rynku pracy odnotowano wzrost liczby bezrobotnych, którzy wyrejestrowali się z zasobu bezrobocia z tytułu podjęcia zatrudnienia oraz jednoczesny wzrost liczby osób, które zarejestrowały się jako bezrobotne. Prace znalazło o nieco ponad 3 tys. więcej osób niż w lipcu, przy czym wzrost ten można raczej potraktować jako częściową kompensatę systematycznego – czteromiesięcznego spadku wartości omawianego odpływu z bezrobocia do zatrudnienia, który odnotowywano między marcem a czerwcem br. Z drugiej strony, w podobnym zakresie odnotowano wzrost wielkości napływu do bezrobocia. W urzędach pracy zarejestrowało się o 3 tys. więcej osób niż przed miesiącem. Tym niemniej, zarówno liczba bezrobotnych, którzy znajdują pracę jak i tych, którzy rejestrują się w urzędach pracy pozostaje na rekordowo niskim poziomie w ujęciu absolutnym.

Z pozostałych podstawowych danych o rynku pracy warto odnotować, iż w ujęciu miesięcznym nie zmieniła się liczba osób bezrobotnych zwolnionych z przyczyn leżących po stronie zakładu pracy (trzeci miesiąc z rzędu nie odnotowuje się zmian tej liczby osób bezrobotnych). Niewielki spadek odnotowano wśród osób bezrobotnych będących w szczególnej sytuacji na rynku pracy, w szczególności: osób powyżej 50 roku życia oraz długotrwale bezrobotnych. Z kolei, według najnowszych danych (za czerwiec br.) wzrosła (o około 0,9%) wysokość wypłaconych świadczeń dla bezrobotnych.