Mniejsze obawy przed wzrostem cen

Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych w czerwcu 2020 r. obniżył się o 1,8 punktu w stosunku do poprzedniego miesiąca.
Był to czwarty z kolei i jednocześnie najsłabszy spadek wskaźnika a wiele wskazuje na to, że może to być jeden z ostatnich spadków w tej serii. W miarę odblokowywania gospodarki, w drugiej połowie tego roku mogą powrócić tendencje proinflacyjne. Zależeć to będzie od tempa odradzania się popytu krajowego i zagranicznego oraz kosztów ponoszonych przez uczestników rynku w związku zaostrzonymi rygorami sanitarnymi. Kluczowe również dla przyszłych tendencji inflacyjnych i poziomu wskaźnika CPI będą ceny usług.

Na razie jednak zarówno konsumenci jak i przedstawiciele przedsiębiorstw produkcyjnych znacznie ograniczyli w stosunku do poprzedniego miesiąca swe oczekiwania na wzrost cen. Pandemia i nagłe zamknięcie gospodarki w pierwszym odruchu nadmiernie pobudziły obawy obydwu tych grup o wzrost inflacji. Jednak już majowe badania przyniosły ich korektę. Wskaźnik oczekiwań konsumentów spadł z ok. 63 punktów w kwietniu br. do ok. 43 pkt. w maju.

Jeszcze wyraźniej widoczne są tendencje dezinflacyjne w przypadku przedsiębiorców. Na początku tego roku wśród menadżerów firm przeważali ci, którzy planowali podwyżki (przewaga rzędu 20 punktów procentowych wobec odsetka firm planujących obniżki cen). W kwietniowych i majowych badaniach proporcje te uległy całkowitemu odwróceniu i obecnie przeważają firmy planujące w najbliższym czasie obniżki (przewaga rzędu około 5 pkt proc wobec odsetka firm planujących podwyżki). Spadkową tendencję cen dominującą wśród producentów potwierdzają wartości wskaźnika cen PPI. Jego średnioroczna wartość drugi miesiąc z rzędu jest ujemna.

Na światowych rynkach surowcowych również nie widać wyraźnych tendencji do wzrostu cen. Co prawda wskaźnik cen surowców publikowany przez IMF wzrósł nieco na koniec maja br. w stosunku do sytuacji z końca kwietnia, jednak stało się to głównie za sprawą lekkiego odbicia cen ropy naftowej z jej rekordowo niskiego poziomu w kwietniu br. oraz drożejącymi surowcami matali szlachetnych, co w okresach niepewności jest zjawiskiem normalnym. Ceny surowców żywnościowych zachowują się stabilnie.

Niewielkie osłabienie złotego względem euro i dolara w okresie marzec-maj br. nie powinno mieć wpływu na kształtowanie się cen towarów importowanych, tym bardziej, że w okresie tym zawieranie wielu nowych transakcji zostało wstrzymane.