Konsumenci obawiają się wzrostu cen w znacznie większym stopniu niż wynika to z planów producentów


Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych w kwietniu 2019 r. nie zmienił swojej wartości w stosunku do poprzedniego miesiąca.
Systematyczne ograniczanie presji inflacyjnej obserwujemy od sierpnia ubiegłego roku. Do tej pory wynikało ono głównie z dwóch najistotniejszych powodów: zagrożenia spowolnieniem w gospodarkach europejskich, w tym zwłaszcza w gospodarce niemieckiej oraz wycofaniem się rządu z planowanych wcześniej podwyżek cen energii elektrycznej. Do czynników, które nadal stanowią zagrożenie dla przyszłej stabilności cen konsumpcyjnych należą przede wszystkim relatywnie wysokie i wciąż rosnące koszty prowadzenia działalności gospodarczej, stopniowe osłabianie się wartości złotego względem dolara i euro oraz działania rządu pobudzające krótkookresowo konsumpcję, w tym zwłaszcza spożycie indywidualne gospodarstw domowych, gdzie skłonność do konsumpcji jest względnie wysoka.

Spośród siedmiu składowych wskaźnika w tym miesiącu trzy działały w kierunku nasilenia presji inflacyjnej, zaś cztery w kierunku jej ograniczenia.

Spośród składowych działających proinflacyjnie odnotować należy ponowne nasilenie oczekiwań inflacyjnych wśród konsumentów. Przed miesiącem uległy one znacznej redukcji głównie za sprawą wycofania się rządu z planów wzrostu cen energii. Największe obawy o wzrost cen konsumenci wyrażali w grudniu ub. roku, kiedy to plany wprowadzenia podwyżek cen prądu wydawały się realne. Najsilniejszy spadek oczekiwań inflacyjnych wśród konsumentów nastąpił przed miesiącem, kiedy odstąpiono od tych zamiarów. Obecne wyniki badań wskazują na umiarkowany ponowny wzrost oczekiwań inflacyjnych konsumentów, zwłaszcza tych, spodziewających się przyspieszonego wzrostu cen oraz respondentów uważających, że ceny będą rosły w tempie zbliżonym do dotychczasowego.

Konsumenci obawiają się podwyżek w znacznie większym stopniu niż wynika to z planów producentów. Co prawda, niemal wszystkie branże (21 spośród 22) deklarują w najbliższym czasie wzrost cen na swe produkty, z czego najsilniejsze wzrosty wyrażają firmy przetwórstwa ropy naftowej i koksu, jednak niepewność co do wielkości popytu nakazuje im umiarkowaną ostrożność. Oczekiwania producentów na temat kształtowania się cen na oferowane przez nich produkty pozostają obecnie na nieco wyższym poziomie niż przed rokiem a w stosunku do sytuacji sprzed miesiąca nie uległy zmianie. Podobnie jak w przypadku konsumentów, uległy one znacznemu ograniczeniu po zaniechaniu podwyżek cen prądu. Z jednej strony, zagrożenie spowolnieniem gospodarczym nakazuje ostrożność w podnoszeniu cen, z drugiej zaś, dotychczasowy wzrost kosztów prowadzenia działalności gospodarczej, takich jak koszty zatrudnienia, koszty surowców, koszty utrzymania maszyn i urządzeń czy koszty magazynowania, które w ostatnim roku znacząco wzrosły, skłaniają do ratowania wyniku finansowego poprzez podwyżki. Najprawdopodobniej o decyzji co do ewentualnych podwyżek zadecyduje wielkość popytu.

W obszarze podwyższonego ryzyka z punktu widzenia przyszłej inflacji pozostają koszty importu surowców, w tym zwłaszcza ropy naftowej. Od początku roku ropa naftowa na światowych rynkach drożeje. Jednocześnie od blisko roku złoty traci w stosunku do dolara, co w dużym stopniu tłumaczy silne oczekiwania na wzrost cen w branży przetwórstwa ropy naftowej. Utrzymywanie się tych tendencji w dłuższym czasie nie może pozostać obojętne dla kształtowania się cen paliw na rynku krajowym a w konsekwencji będzie miało wpływ na pozostałe ceny towarów i usług, gdzie rola transportu jest znacząca.

Od ponad dwóch lat wykorzystanie mocy wytwórczych a zatem również koszty związane z ich eksploatacją, pozostają na rekordowo wysokim poziomie, przekraczającym średnio w przemyśle 83%. Firmy w ostatnim czasie wyzbyły się części zużytego sprzętu, o czym świadczy niewielki spadek odsetka wykorzystania mocy produkcyjnych. Dzięki temu zabiegowi nieznacznie poprawiła się ich sytuacja finansowa. Jednocześnie inwestycje sektora prywatnego w odnowę i poszerzenie mocy wytwórczych pozostaje na bardzo niskim poziomie a odsetek firm planujących wzrost nakładów inwestycyjnych systematycznie od blisko dwóch lat zmniejsza się. Sytuacja taka zagraża nie tylko stabilności cen, lecz również obniża konkurencyjność naszej oferty produkcyjnej na rynkach zagranicznych, co może być szczególnie dotkliwe dla rodzimych eksporterów w warunkach słabnącej koniunktury u naszych głównych kontrahentów handlowych.