Kolejny spadek wskaźnika


Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury (WWK), informujący z wyprzedzeniem o przyszłych tendencjach w gospodarce, w kwietniu 2019 roku spadł o kolejne 0,5 punktu w stosunku do miesiąca poprzedniego.
To drugi z rzędu miesiąc pogarszania się perspektyw rozwojowych polskiej gospodarki. Niepokoi przede wszystkim stopniowe ograniczanie tempa napływu nowych zamówień, rosnące koszty prowadzenia działalności gospodarczej, w tym zwłaszcza wzrost kosztów energii oraz kosztów związanych z zatrudnieniem pracowników.

Spośród ośmiu składowych WWK, w tym miesiącu dwie składowe uległy niewielkiej poprawie w stosunku do sytuacji sprzed miesiąca, trzy pozostały na poziomie miesiąca poprzedniego i trzy uległy pogorszeniu.
Największy wpływ na spadek wskaźnika miało kurczenie się portfela zamówień napływających do przedsiębiorstw sektora przetwórczego. Sytuację tę obserwujemy od pierwszych miesięcy ubiegłego roku, zaś od listopada 2018 wskaźnik napływu nowych zamówień przyjął wartości ujemne, co oznacza przewagę przedsiębiorstw odczuwających spadek zamówień nad tymi które odczuwają ich wzrost. Zjawisko to w równym stopniu dotyczy zamówień kierowanych na rynek krajowy, jak na rynki zagraniczne. Największy spadek zamówień obserwujemy w ostatnim czasie w branży odzieżowej, w przemyśle poligraficznym i produkcji nośników informacji oraz w firmach przetwórstwa ropy naftowej.

Kurczącym się zamówieniom towarzyszy wzrost zapasów wyrobów gotowych w magazynach przedsiębiorstw. W dłuższym okresie, tj. od początku ubiegłego roku w przedsiębiorstwach dominuje tendencja do ich ograniczania. Jest to zapewne reakcja zarządów firm na zmniejszające się z miesiąca na miesiąc zamówienia oraz konieczność ograniczania kosztów związanych z magazynowaniem towarów. Okresowe wzrosty zapasów wyrobów gotowych świadczą o niesprzedanej produkcji oraz są sygnałem do dalszej ich redukcji.

Podobnie jak przed miesiącem pogorszeniu uległy opinie menadżerów na temat stanu finansów w zarządzanych przez nich firmach. Przyczyniły się do tego w największym stopniu rosnące koszty prowadzenia działalności gospodarczej a zwłaszcza wzrost cen energii, wzrost kosztów zatrudnienia oraz zmniejszone przychody ze sprzedaży.

Oceny ogólnej sytuacji panującej w ankietowanych firmach nie uległy zmianie w stosunku do ocen wyrażanych przez menadżerów firm przed miesiącem. Jednak wówczas uległy one gwałtownemu pogorszeniu. Obecne opinie te są ponad trzykrotnie gorsze niż przed rokiem, zaś największe negatywne zmiany odnotowano wśród producentów odzieży oraz producentów urządzeń elektrycznych. Wśród branż, które oceniają obecną sytuację lepiej niż przed rokiem wyróżnić należy przemysł skórzany, meblowy oraz producentów środków transportu, za wyjątkiem producentów samochodów osobowych, gdzie oceny te pogorszyły się ponad dwukrotnie w stosunku do kwietnia ub. roku.

Nie odnotowano większych zmian w realnych i pozbawionych wpływu czynników sezonowych wielkościach podaży pieniądza M3 oraz w wartości zadłużenia gospodarstw domowych z tytułu kredytów konsumpcyjnych. Te ostatnie nie ulegają większej zmianie trzeci miesiąc z rzędu. Utrzymujące się od blisko dwóch lat wysokie tempo wzrostu wynagrodzeń, zwiększone świadczenia socjalne i niska inflacja nie zachęcają konsumentów do finasowaniu większych wydatków kredytem bankowym. Najprawdopodobniej dodatkowe środki wydawane są w gospodarstwach domowych na bieżącą konsumpcję.

Nieznaczną poprawę odnotowano w przypadku dwóch składowych: wydajności pracy oraz wartościach indeksu giełdowego WIG.
Wydajność pracy w przedsiębiorstwach produkcyjnych zatrudniających powyżej 50 pracowników nieznacznie wzrosła w stosunku do sytuacji sprzed miesiąca. W dłuższej perspektywie, tj. od ponad dwóch lat obserwujemy tendencję do coraz wolniejszej jej poprawy a nawet okresowych spadków. Obecny poziom wydajności pracy jest zbliżony do tej z grudnia 2017 roku. Główna przyczyna braku znaczącego wzrostu wydajności pracy to niski poziom inwestycji sektora prywatnego oraz wyczerpujące się zasoby siły roboczej, szczególnie tej o wysokich kwalifikacjach.

Realne wartości podstawowego indeksu giełdowego WIG w kwietniu br. nieznacznie wzrosły w stosunku do miesiąca poprzedniego. Trudno jednak na razie uznać to za sygnał powrotu hossy na warszawski parkiet. Co prawda w ostatnich miesiącach WIG odrobił blisko 8% wartości w stosunku do swego ostatniego najniższego poziomu, jednak to zaledwie połowa drogi do osiągnięcia poziomów z końca 2017 roku.